Blog > Komentarze do wpisu

Iłła z Jeżyc

„Jest wszystko na Jeżycach:
Fabryki, drukarnia, rzeźnia,
Lecz najbardziej zachwyca
Tramwajowa zajezdnia(…)”

To fragment wiesza Kazimiery Iłłakiewiczówny, zwanej przez bliskich Iłłą. Pisarka spędziła w Poznaniu ponad 35 lat, a przedwczoraj minęła 30 rocznica jej śmierci. Poznań nie był jednak wyborem samej Iłły - w 1947 roku władze zgodziły się na jej powrót do kraju, zabraniając jednak zamieszkania w Warszawie. Podobno zdesperowana kobieta poszła na dworzec kolejowy i było jej wszystko jedno, dokąd dojedzie, a szczęśliwie się złożyło, że pociąg jechał akurat do Poznania…

Poznań nie był jej obcy, więc Iłła  została i osiedliła się W Poznaniu na wygnaniu – jak  nosi tytuł jej wiersza, a konkretnie na drugim piętrze kamienicy przy ulicy Gajowej 4/8. Dla upamiętnienia tego faktu na kamienicy umieszczono granitową płytę z wizerunkiem poetki i fragmentem jej wiersza. W jeżyckim mieszkaniu - pracowni poetki, którym obecnie opiekuje się Elżbieta Andrzejewska, zachowały się meble i pamiątki po pisarce. Mieszkanie jest udostępnione dla zwiedzających jako Muzeum i Pracownia Kazimiery Iłłakowiczówny, oddział Biblioteki Raczyńskich. 

Dalej, na skwerze przy dawnej zajezdni, na którą wychodziły okna z pokoju Iłły, znajduje się tablica upamiętniająca wydarzenia Czerwca 1956 z umieszczonym fragmentem wiersza-manifestu Rozstrzelano moje serce w Poznaniu autorstwa Iłłakiewiczówny:

Chciałam o kulturze napisać
naprawdę inteligentnie,
lecz zaczęły kule świstać
i szyby dygotać i pękać.
„Pochyliłam się” – jak każe przepis
- nad dziejami dwudziestolecia,
ale z pióra kleks czerwony zleciał
i kartki ktoś krwią pozlepiał.

Rym się na gromadę zwlókł;
jest go dosyć… Tyle pokoleń…
Lecz zbryzgano mózgiem bruk
i bruk się wzdyma powoli.
Myśleć zaczął, choć ledwo się dźwiga
i do zapytań ośmiela – 
- „Czemu zawsze rządzi inteligent,
a do robotników się strzela?”

Niemy dotąd warknął koci łeb,
splunęła granitowa kostka:
„Znowuśmy się dali wziąć na lep,
położono nas – jak zawsze – mostem”.
A ja na tym moście jak kiep
do essayu oczy przysłaniam,
krew nie płynie już, już tylko skrzep…
Rozstrzelano moje serce w Poznaniu.

O kulturze… Próba wzniosłych syntez,
artystycznych intuicji zgranie…
Ja nie mogę… Ani kwarty, ani kwinty.
Rozstrzelano moje serce w Poznaniu.
Ni gorące ono ni zimne.
Szkoda kul. Szkoda leków na nie.
Moje serce – wszak to tylko rymy…
Rozstrzelano moje serce w Poznaniu.


Ponoć Iłła miała trudny charakter – była powściągliwa i nieufna, odbierano ja jako zasadniczą i chłodną. Odmawiała wywiadów, niechętnie pozwalała robić sobie zdjęcia. Bardzo ceniła sobie punktualność, a dla spóźnialskich bywała ponoć bezwzględna. Nie można jej jednak odmówić elegancji, błyskotliwości i inteligencji. Była jedną z pierwszych Polek – dyplomatek, a przed wojną pracowała w MSZ. Już podczas pobytu w Poznaniu opiekowała się młodymi literatami, dla których była autorytetem.

Kazimiera była poliglotką, znała angielski, niemiecki, rosyjski, węgierski, rumuński i francuski. Czy wiedzieliście, że to Iłła była autorką przekładu m.in. "Anny Kareniny" Lwa Tołstoja? 

Na podstawie biografii Iłłakiewiczówny powstał też spektakl Ćma (reż. Przemysław Prasnowski), który zimą ubiegłego roku wystawiał Ba-Ku Teatr.  Co ciekawe, w rolę głównej bohaterki wcieliła się Iwona Kotzur, która poznała Iłłę w latach 60. podczas jednej z premier w Teatrze Polskim.

Więcej o poetce przeczytacie tu i tu.

Odwiedziliście kiedyś muzeum Kazimiery Iłłakowiczówny? Jak Wam się podobało? :)

rep. Andrzej Szypowski/EAST NEWS 
 Kazimiera



wtorek, 19 lutego 2013, szlakteatralny

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Zateatralniona Jeżycomanka
Ja o sobie? Miłośniczka teatru, dobrego smaku, oryginalnej przestrzeni zakochana w poznańskich Jeżycach. Ułożyłam sobie w głowie mój szlak teatralny. Lubię nim wędrować.
Nie wszystkie multimedia, które umieszczam na blogu, są moją własnością. Dlatego umieszczam pod nimi linki do stron, z których pochodzą