Blog > Komentarze do wpisu

"Dyskretny urok burżuazji" w Teatrze Nowym

W sobotę nareszcie udało mi się wybrać na spektakl „Dyskretny urok burżuazji” w Teatrze Nowym. Choć od premiery minął już miesiąc, to na przedstawienie w reżyserii Marcina Libera wybrałam się dopiero teraz. Było warto.

„Dyskretny urok burżuazji” to również tytuł filmu z 1972 r. w reżyserii Luisa Buñuela. Film stanowi istotną, a nawet dominującą część spektaklu – jego fragmenty są wyświetlane na dużym ekranie umieszczonym za aktorami, którzy dubbingują film. Jednak zauważyłam, że w niektórych momentach dopowiadali oni pewne kwestie, komentowali i na swój sposób interpretowali sceny z filmu. Po spektaklu oczekiwałam raczej subtelnego dowcipu,, za pomocą którego, zupełnie jak w filmie, krytykuje się burżuazję. Moje wyobrażenia na temat przedstawienia sprawdziły się - fragmenty dubbingowane przez aktorów rzeczywiście były zabawne, ironiczne, przekazane w bardzo przystępny sposób. Całość przyprawiona lekko czarnym humorem, wszystko utrzymane w lekkim i przyjemnym tonie. Ta część spektaklu jest łatwa w odbiorze i sprawiła mi niezwykłą przyjemność. Oczywiście pojawiło się też kilka drastycznych scen, gdzie przewija się krew, trochę przemocy i seks w bardzo … subtelnej formie. Jednak wypada to dość komicznie, szczególnie scena, kiedy elegancka para wymyka się przez okno do ogrodu, chcąc pobyć chwilę ze sobą i uniknąć zaproszonych gości, którzy raczą się już alkoholem w salonie i czekają na gospodarzy. Wszystko wzbudza u widza lekki uśmiech i z przyjemnością śledzi się dalsze perypetie groteskowych, ujmujących bohaterów.  I muszę na to zwrócić uwagę – aktorzy uczestniczący w scenach z filmem wyświetlanym w tle mieli absolutnie fascynujące barwy głosu! Szczególnie uwielbiam głos Janusza Grendy, który dubbingował Don Rafaela.

Jednak spektakl „Dyskretny urok burżuazji” opiera się nie tylko na filmie o tym samym tytule. Przyznam, że takiego zestawienie treści w scenariuszu zupełnie się nie spodziewałam. W przedstawieniu wykorzystano również przejmujące monologi Dario Fo i Franki Rame, którzy wspólnie założyli zespół teatralny Compagnia Fo-Rame. Fo był w tym niezwykłym duecie dramatopisarzem, reżyserem, aktorem, projektował scenografię i kostiumy, natomiast Rame była współautorką i redaktorką wszystkich tekstów, główną aktorką oraz managerem zespołu.  Częścią spektaklu były trzy monologi tłumaczone przez Ewę Bal. Wydaje mi się, że były to „To ja, Urlike, krzyczę”, następnie „Zdarzyło się jutro” i „Matka”, fragment „Sprośnych historii”. Rame w rzeczywistości doświadczyła niezwykle przykrych i bolesnych wydarzeń. Była bardzo zaangażowana politycznie i za to postanowiono ją …ukarać w najokrutniejszy sposób. Została porwana przez grupę faszystowskich bojówkarzy, którzy ją torturowali i zgwałcili. Jeden z przeszywających monologów dotyczy właśnie tego wydarzenia. Więcej o tym niezwykłym duecie dowiecie się tu.

W spektaklu wykorzystano również fragmenty dramatu „Śmierć człowieka-wiewiórki” Małgorzaty Sikorskiej-Miszczuk. Autorka próbuje zgłębić istotę i fenomen niemieckiego terroryzmu lat 70-tych i historie jego głównych bohaterów, m.in. Urlike Meinhof. To właśnie część jej legendy jest użyta w sztuce „Dyskretny urok burżuazji”. Pierwsze słowa, które pojawiają się w spektaklu brzmią: „- Imię? Urlike. Nazwisko Meinhof.” Monologi miały pełnić role komentarza do filmu, jednak moim zdaniem były od niego dość … oderwane. Zestawienie naprawdę przejmujących tekstów, wypowiadanych przez kobiety, które występowały same na scenie, wzbudza niepokój i sprawia, że w napięciu czeka się na ich dalsze słowa. Biały ekran, białe krzesła, białe stoły i trzy kobiety, ubrane na czarno, występujące pojedynczo, które bardzo wyróżniały się na białym tle. W połączeniu ze słowami, które wypowiadały, cała uwaga widza skupia się tylko na tekście, czasem przerywanym głośną, drażniącą muzyką – to zestawienie wywarło na mnie duże wrażenie i wzbudziło uczucia, których prawdę mówiąc nie spodziewałam się po tym spektaklu. I to właśnie ze względu na monologi „Dyskretny urok burżuazji” musiałam później przemyśleć i doczytać kilka informacji. Kiedy wie się więcej, odbiór sztuki zdecydowanie się zmienia. Łatwiej wtedy dostrzec i zinterpretować niektóre fragmenty spektaklu. Lubię, kiedy po przedstawieniu mam ochotę jak najszybciej znaleźć się w domu i dowiedzieć się więcej o historiach, na których choć częściowo opiera się scenariusz.  Zawsze traktuję to jak cudowne wyzwanie, niezwykłą zagadkę do rozwiązania. „Dyskretny urok burżuazji” skłania do myślenia, przemyślenia, zastanowienia się nad życiem. Moim zdaniem właśnie po tym można poznać dobre spektakle – przecież w teatrze chodzi o coś więcej niż tylko o rozrywkę. A przynajmniej lubię, kiedy tak jest ;)

Tu znajdziecie oficjalny trailer filmu „Dyskretny urok burżuazji”.

Tu natomiast znajdziecie fragment zarówno filmu, jak i spektaklu.

Jeżeli byliście na spektaklu „Dyskretny urok burżuazji” lub na innym, z którego relacją chcielibyście się podzielić, śmiało wyślijcie ją na adres szlakteatralny@gazeta.pl. Z przyjemnością opublikuję Waszą recenzję :)

Plakat - źródło: strona Teatru Nowego

Plakat filmu, źródło: filmweb

wtorek, 18 grudnia 2012, szlakteatralny

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Zateatralniona Jeżycomanka
Ja o sobie? Miłośniczka teatru, dobrego smaku, oryginalnej przestrzeni zakochana w poznańskich Jeżycach. Ułożyłam sobie w głowie mój szlak teatralny. Lubię nim wędrować.
Nie wszystkie multimedia, które umieszczam na blogu, są moją własnością. Dlatego umieszczam pod nimi linki do stron, z których pochodzą